poniedziałek, 11 maja 2015

Czajka, czajka, czajka tyle, że STEPOWA

Każdy ptasiarz w Polsce wie, że czajka stepowa jest niesamowitą rzadkością. Wiedziałem to i ja, ale do 8 maja nie za często o tym myślałem. Jednak to wszystko się zmieniło tego dnia kiedy dotarła do mnie informacja, ze Grzegorz Dąbrowski wykrył ten gatunek w Żukowie.
Od kąt wiedziałem o tym fakcie co chwilę w mojej głowie przewijała się czajka. Wiadome było, że wyprawa jest niemożliwa 9 maja z powodu Rajdu Ptasiarzy, w którym brałem udział wraz z Radkiem, Pawłem i Marcinem, jako drużyna ROBI WILIAMS JAJKO TEAM. 10 maja też był raczej nie możliwy ze względu na zmęczenie i kilka spraw rodzinnych, ale 11 maja były wręcz idealnym dniem gdyby nie......... szkoła. Dla taty nie było problemem zwolnić mnie, ale z mamą to już całkiem inna sprawa. Prosiłem, błagałem, płakałem jej w ramię, ale mama patrząc na mnie zabójczym wzrokiem przemieniła swoje serce w skałę i żaden argument do niej nie docierał.
Przyszedł 11 maja. Cenne dni mijały, czajka siedziała, a niesamowita okazja uciekała.
Siedząc na historii postanowiłem wysłać mamie serie 7 bardzo dobitnych smsów zwracając się z prośbą, aby pozwoliła mi jeszcze dziś jechać na czajkę. Niestety moja bardzo (nie)moblina mamusia raczyła odpisać swojemu prawdopodobnie jedynemu synowi dopiero po godzinie zadając mi jedno pytanie, na które odpowiedziałem chyba dobrze, ponieważ odpisała mi jednym słowem "Jedź".
Myślałem, na tej lekcji, że umrę ze szczęścia. Szybka konsultacja z tatą, wyjaśnienie Pani wicedyrektor powodu dzięki, któremu otrzymałem zwolnienie i razem z tatą ruszamy do Żukowa.
Nasza trasa to prawie 500km i 5h jazdy, ponieważ wyjeżdżając o 12:30 prawie idealnie o 17:30 byliśmy na miejscu. Po drodze jeden postój na tankowanie i jeden na obserwacje kani rudej.
A tak po za tym jedynym wartym wymienienia gatunkiem z trasy był trzmielojad.
Ale tak naprawdę nie miał on dziś żadnego znaczenia. Tak jak już napisałem o 17:30 dojeżdżamy z tatą na miejsce. Podchodzimy do stawu, ale niestety jedyne co rzuca nam się w oczy to kilka łęczaków, krwawodziób, śmieszki, przelatująca czapla siwa i osoba ukryta pod siatką maskującą. Słyszymy buczenie bąka i brzęczenie brzęczki, obserwujemy trznadle, pliszki żółte, ale tego jednego najważniejszego ptaka nie ma. Mija kilka minut i nagle widzimy stado Około 60 łęczaków zrywających się do lotu. Od razu skacze nam ciśnienie i przeglądamy lornetkami to stado szukając naszego rodzynka, którego nie dostrzegamy, ale mija kilka sekund i nagle tata mówi mi żeby zobaczył co leci zraz nad trzcinami. Od razu po namierzeniu ptaka głośno powiedziałem tacie, że w naszą stronę leci właśnie czajka stepowa!!! Ptak po chwili siada na zbiorniku, który właśnie obserwowaliśmy, więc teraz mogliśmy napatrzeć się na nią do woli!
Czajka zupełnie oczarowała nas swoją elegancją i pięknością mimo stonowanych kolorów, które bardzo pasowały do jej intensywnie żółtych nóg.
Kiedy minęła już godzina od przylotu ptaszka postanowiliśmy z tatą zacząć naszą drogę powrotną do domu, ale teraz już nie cali w nerwach i stresie, czy azjatycki gość będzie czy może już nie, tylko przepełnieni szczęściem i z wielkimi uśmiechami, które nie zeszły nam przez całą drogę, a mi nawet teraz, kiedy jest 2 w nocy a ja właśnie kończę pisać post.
Chyba ostatnią rzeczą jaką mogę tu dodać to WIELKIE PODZIĘKOWANIA dla MOJEGO TATUSIA, który poświęcił dziś dla mnie cały dzień i dzielnie walczył z kierownicą przez blisko 1000km. A, więc tato dziękuje Ci bardzo!!!

ps) Mamie też trochę dziękuje bo gdyby się nie zgodziła to nic by z tego nie było, ale mimo wszystko negocjacje z nią kosztowały mnie wiele nerwów i mam nadzieje, że następnym razem zgodzi się szybciej.... :D



Po prostu przepiękna...


Czajka stepowa  / Vanellus leucurus
Oj było warto....

sobota, 9 maja 2015

24h w terenie, czyli nic innego jak Vll edycja Rajdu Ptasiarzy

Vll edycja Rajdu Ptasiarzy dla naszego zespołu była bardzo udana, ponieważ jako drużyna Robi Wiliams Jajko Team wygraliśmy!!!
Zwycięstwo osiągnęliśmy z wynikiem 153 gatunków.
Nasz skład to oczywiście Radosław Gwóźdź, Paweł Malczyk, Marcin Dyduch i ja.

Poniżej kilka zdjęć z Rajdu.

Jak dla mnie gatunek rajdu, jeden z 4 dubeltów.

Dubelt / Gallinago media
Bąk / Botaurus stellaris
Bąk / Botaurus stellaris
Bąk / Botaurus stellaris
Gągoł / Bucephala clangula
Szczygieł  /  Carduelis carduelis
Ślepowron  /  Nycticorax nycticorax
Turkawka  /  Streptopelia turtur
Paweł i Marcin
Radek i Paweł
 Chłopaki dziękuje za świetny dzień, daliśmy czadu!

wtorek, 5 maja 2015

Słowik szary

Słowika nie problem usłyszeć, ale zobaczyć go to już inna kwestia. Na szczęście akurat tym razem się udało.

 
 
Słowik szay / Luscinia luscinia

poniedziałek, 4 maja 2015

Z wizytą w Warszawie

Nawet sprawy rodziców w Warszawie są niezłym pretekstem do tego, żeby na chwile wejść do parku i rozejrzeć się za ptakami. Największą niespodzianką był oczywiście puszczyk, którego już tu pokazywałem. Ale po za nimi można było zobaczyć jak ma się nowe pokolenie parkowe i ich rodzice.


Krzyżówka / Anas platyrhynchos
Krzyżówka / Anas platyrhynchos
Łyska / Fulica atra
Łyska / Fulica atra
Łyska / Fulica atra
Łyska / Fulica atra
Wrona siwa / Corvus cornix

Warszawski puszczyk

Kolejna sowa, ale tym razem nie nad Biebrzą, lecz w Warszawie.


Puszczyk  / Strix aluco
Janek, dziękuje za pomoc!!!

niedziela, 3 maja 2015

Bo król jest tylko jeden..

..a tym królem jest puchacz, który jest wspaniałym ukoronowaniem całego wyjazdu nad Biebrzę. Nawet nie marzył mi się taki gatunek, wydawał mi się czymś nie osiągalnym, a jednak Biebrza okazała się hojna i pokazała swoje najbardziej skryte ptaki jakimi są sowy, a wśród nich ta jedna najważniejsza. Puchacz, król bagien...

Puchacz / Bubo bubo
Trzeba dodać, że cała obserwacja odbywała się w towarzystwie świetnych ludzi!!!
A osobie, która pomogła mi i tacie dostać się na odpowiednie miejsce do obserwacji dziękuję jeszcze raz tu i wiem, że jeśli to czyta to wie że chodzi o nią!!!!!

Biebrza, dzień 3

3 dzień może nie był dniem, gdzie mieliśmy najciekawsze obserwacje, albo różniące się w znaczny sposób od dni poprzednich. Tego dnia byłem zadowolony, że kilka ptaków udało się całkiem fajnie sfotografować.

Pierwszym z nich był rozśpiewany samiec makolągwy w Brzostowie.

Makolągwa / Carduelis cannabina

Potem znów padło na makolągwę, ale to już gdzieś głęboko wśród biebrzańskich pól.

Makolągwa / Carduelis cannabina
 

Długo nie musieliśmy czekać, żeby spotkać samca pleszki, który pięknie śpiewał przy jednej z wiosek.

Pleszka / Phoenicurus phoenicurus

Pleszka / Phoenicurus phoenicurus

Żeby sfotografować następnego ptaka wystarczyło podnieć głowy do góry.

Bocian czarny / Ciconia nigra


Bocian czarny / Ciconia nigra
 
 
Teraz troszkę mniej ptasio, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie dodać zdjęcia Coco. Mojego pieska, który zawsze dzielnie nam towarzyszy i nigdy nie odpuszcza kroku. Nawet na Bagnie Ławki.
 
 
Coco


Zostając w tematyce ssaków pokaże dzisiejszą sarne.

Sarna

Teraz już wracając do ptaków. Siwa i żółta, pliszka oczywiście.

Pliszka siwa / Motacilla alba

Pliszka żółta / Motacilla flava
  
Po pliszkach przyszedł czas na zdjęcie pokląskwy, których tego dnia na polach widzieliśmy wyjątkowo mało.
 
 
Pokląskwa / Saxicola rubetra

I kończąc dzisiejszy dzień wróbel znów z Brzostowa.

Wróbel / Passer domesticus

ps) post zostanie dodany jako pierwszy na tablicy, żeby nie umknął uwadze, ale po kilku dniach przeniosę go do dnia 3 maja, ponieważ post opisuje ten dzień. :)